zur Home-PageZurück   {M@il}


Lobeziak

  Word-Document

Wojenny dramat i pojednanie
- Kriegsdrama und Versöhnung -
(Lobeziak, luty 1994, nr 28, strona 4, cena 5000)

Mlody student socjologii na wyzszej uczelni w Eichstätt w Bawarii - Johannes Grabler napisal w 93 r. prace magisterske na temat: "Los polskiego robotnika przymusowego w Aulzhausen". Zajal sie w tej pracy okrutnym i tragicznym zdarzeniem, jakie mialo miejsce 7.II.1944 roku w jego rodzinnej wsi Aulzhausen. W dniu tym, a mija wlasie piecdziesiat lat od tej daty, zostal tam powieszony 22-letni polski robotnik przymusowy Michal Kwik pochodzacy z Rózanca kolo Lublina. Powodem egzekucji, do której wykonania zmuszono wiezniów z pobliskiego obozu koncentracyjnego, bylo to, ze Michal Kwik wdal sie w bójke z miejscowymi Niemcami. Tylko to wystarczylo do zadania mu smierci. Trzeba watpic w to, by niewolnik Kwik bez jakiejs wyjatkowo dotkliwej przyczyny odwazyl sie podniesc reke na swoich "panów". Przeciez wiedzial, co go czeka. Mlody Johannes Grabler podjal ten temat po piecdziesieciu latach z potrzeby sumienia, dla udowodnienia, ze nie mozna o czyms takim zapomniec, jesli w przyszlosci Niemcy i Polacy maja sie pojednac i zyc obok siebie jak zyczliwi sasiedzi. Nie tylko zatem opisal ten akt wyjatkowego bezprawia, wyjasnil jego socjologiczne przyczyny ku przestrodze zywym, ale tez, przy niemalych oporach czesci mieszkanców Aulzhausen doprowadzil do postawienia metalowego krzyza z odpowiednim napisem na grobie zamordowanego Polaka, wreszcie to tego, ze w biezacym roku miejscowa gmina zbuduje na cmentarzu pomnik Michalowi Kwikowi. Grabler nawiazal takze kontakt z mieszkancami Rózanca.

Od nich dowiedzial sie, ze jeszcze zyja dwie emerytki, siostry M. Kwika i ze mieszkaja one pod Lobzem, jedna w Dalnie - p. Maria Wielgan, druga w Przyborzu - p. Anna Piróg. Przez naszego burmistrza zaprosil je wraz z mezami na uroczyste poswiecenie pomnika, które odbedzie sie w maju biezacego roku. Poniewaz podróz do Bawarii przekracza mozliwosci finansowe sióstr - przyjedzie po nie swoim samochodem ojciec studenta Grablera. W Lobzie starania mlodego Niemca zrozumiano i przyjeto jednoznacznie jako prosbe o przebaczenie za krzywde doznana przez Polaków i podanie reki do pojednania. Burmistrz M. Romejko wyslal podziekowania da gminy Aulzhausen. Posredniczyl we wszystkich tych staraniach nasz tlumacz p. Zbigniew Grochowski, od którego tez uzyskalem wszystkie przytoczone wyzej wiadomosci. Sprawa ta jest szeroko opisywana w Aulzhausen w lokalnej prasie. Ludzie nie chca tam o niej zapomniec, co swiadczy o tym, ze w swiadomosci naszych sasiadów, szczególnie mlodych, wiele sie zmienilo. Dobrze to rokuje na przyszlosc naszym narodom. Takie ludzkie, codzienne czyny i gesty maja wieksze znaczenie niz wielkie traktaty i odswietne przemówienia polityków. I my w "Lobeziaku" przyjelismy ten gest z pelna zyczliwoscia. Johannes Grabler chce w przyszlosci nawiazac scislejsze kontakty z naszym miastem i doprowadzic do tego, by nasze gminy staly sie osrodkami wspólpracujacymi ze soba pod kazdym wzgledem. Zbliza sie kolejna rocznica naszego osiedlenia sie w Lobzie i z tej okazji starania Johannesa Grablera sa wyjatkowo cenne.

W. Bajerowicz

 zum Seiten-Anfang